Recenzje

„Dzikie kakao. Wyprawa do źródeł czekolady”- Rowan Jacobsen

Autor: Rowan Jacobsen
Tytuł: Dzikie kakao. Wyprawa do źródeł czekolady

Data premiery: 19.03.2026
Wydawnictwo: Bo.wiem
Liczba stron: 272
Gatunek: reportaż

„Theobroma cacao” – pokarm bogów.

Brzmi odrobinę pretensjonalnie, prawda? Jak marketingowy slogan wymyślony przez dział reklamy luksusowej czekolady. A jednak po zamknięciu Dzikiego kakao Rowana Jacobsena trudno oprzeć się wrażeniu, że starożytni mieli rację. Nie dlatego, że kakao jest boskie. Dlatego, że historia ukryta w jego ziarnach okazuje się znacznie bardziej fascynująca niż większość fikcyjnych opowieści.

Przyznam, że otwierając tę książkę, spodziewałam się reportażu o czekoladzie. Kilku ciekawostek. Garści informacji o plantacjach. Może kilku anegdot o producentach. Tymczasem Jacobsen zabrał mnie w podróż przez dżungle, góry, plantacje i manufaktury, pokazując świat, którego istnienia nie podejrzewa większość ludzi rozrywających papierki kolejnych tabliczek.

Bo Dzikie kakao nie opowiada tylko o czekoladzie. Opowiada o ludziach, którzy postanowili walczyć z zapomnieniem.

O farmerach z Chiapas, którzy bardziej ufają doświadczeniu swoich dziadków niż ekspertom. O rodzinach pielęgnujących stare odmiany drzew tak, jak inni przechowują rodzinne fotografie. O ekscentrykach, naukowcach, marzycielach i ryzykantach przekonanych, że smak może być częścią dziedzictwa równie cenną jak zabytki, język czy tradycja.

Największą siłą tej książki jest właśnie człowiek.

Jacobsen nie zasypuje czytelnika suchymi faktami. Owszem, wiedzy jest tu mnóstwo. Dowiadujemy się, czym różnią się odmiany kakao, dlaczego fermentacja jest tak ważna, jak działa współczesny rynek czekolady i dlaczego niektóre ziarna osiągają ceny przypominające bardziej rynek win niż produktów spożywczych. Jednak wszystkie te informacje są jedynie tłem dla opowieści o ludziach próbujących ocalić coś, co nie przynosi szybkiego zysku, ale ma ogromną wartość.

Czytałam tę książkę z kubkiem gorącej czekolady i co jakiś czas łapałam się na tym, że przestaję pić. Zaczynam za to patrzeć na napój zupełnie inaczej.

Nagle okazuje się, że za każdym łykiem kryją się tysiące kilometrów podróży, dziesiątki ludzkich decyzji, lata doświadczeń i pokolenia ludzi, którzy nauczyli się rozumieć drzewa kakaowca niemal tak dobrze, jak własnych sąsiadów.

Szczególnie urzekły mnie fragmenty opisujące plantacje ukryte wśród awokado, mango, bananowców i lasu. Nie przypominają przemysłowych gospodarstw znanych z reklam. Bardziej wyglądają jak fragment świata, który cudem przetrwał napór nowoczesności. Ścieżki biegnące pod koronami drzew, ludzie zbierający strąki ręcznie, wiedza przekazywana z pokolenia na pokolenie. Wszystko to sprawia, że reportaż momentami czyta się jak literaturę podróżniczą, a chwilami niemal jak przygodową powieść.

Najbardziej zaskoczyło mnie jednak coś zupełnie innego.

Pod koniec tej drogi Jacobsen wraca do źródeł i przypomina, że przez większą część swojej historii kakao nie było słodyczą. Nie było impulsywnym zakupem przy kasie. Nie było dodatkiem do deseru.

Było rytuałem. Było napojem. Było doświadczeniem.

W jednym z najpiękniejszych fragmentów książki pojawia się opis współczesnych ceremonii kakao, podczas których uczestnicy piją czekoladę małymi łykami, skupiając się wyłącznie na tej jednej czynności. Brzmi nieco egzotycznie, może nawet odrobinę dziwacznie, dopóki nie uświadomimy sobie, jak bardzo odzwyczailiśmy się od uważności.

Od smakowania. Od bycia tu i teraz. I nagle książka o kakao zaczyna mówić o czymś znacznie większym. O świecie, który przyspieszył do granic absurdu. O potrzebie zatrzymania się. O szacunku dla rzeczy pozornie zwyczajnych.

Właśnie dlatego Dzikie kakao zostawia po sobie coś więcej niż wiedzę. Zostawia ciekawość. Chęć poznawania. Ochotę, by następnym razem spojrzeć na kostkę czekolady nie jak na słodycz, ale jak na końcowy rozdział niezwykłej historii.

Historii pełnej ludzi, przypadków, katastrof, sukcesów i marzeń.

Historii, która zaczyna się wysoko w tropikalnym lesie, w cieniu drzew kakaowca, a kończy w naszych dłoniach.

Po tej lekturze trudno już uwierzyć, że czekolada jest tylko czekoladą.

I być może właśnie dlatego dawni mieszkańcy Mezoameryki uznali kakao za dar bogów. Nie ze względu na smak. Smak jest jedynie początkiem opowieści.

Prawdziwa magia kryje się znacznie głębiej. W ludziach, którzy od wieków próbują ją ocalić.


Odkryj więcej z Zbrodnie na widelcu

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *