Recenzje

„Zły” – Piotr Kościelny

Autor: Piotr Kościelny
Tytuł: Zły

Data premiery: 25.09.2024
Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 453
Gatunek: thriller psychologiczny, kryminał retro

 

„Zło nie spada z nieba. Zło wyrasta w ciszy, w strachu i w milczeniu tych, którzy wolą odwrócić wzrok.”

Są książki, które zostają w człowieku jak zadra pod paznokciem. „Zły” Piotra Kościelnego nie tylko zostaje. On się wżera.

Wżera się brudem PRL-owskich ulic, zapachem zgniłej sprawiedliwości i ciszą tych wszystkich, którzy milczeli, kiedy trzeba było krzyczeć.

Kiedy zaczęłam czytać, myślałam: kolejny kryminał retro, pewnie trochę trupów, trochę wódki, trochę nieudolnej milicji.

Pomyliłam się.

To nie jest książka o trupach. To jest książka o zgniliźnie. O zgniliźnie systemu, ludzi, sumień.

Heniek Kolasa to nie jest po prostu morderca. To nie jest „wampir”, który znika w cieniu.

To jest każdy frustrat, któremu pozwolono wierzyć, że ma prawo brać, zabijać, niszczyć.

Piotr Kościelny pokazuje narodziny zła w sposób bezlitośnie szczery.

Kiedy Heniek pierwszy raz uderza dziewczynę kamieniem, nawet on sam się siebie boi.

Ale strach szybko przegrywa z uczuciem władzy. Bo Heniek, siedząc na ławce, paląc papierosa i ważąc w dłoni kamień, nie myśli o tym, że zabił. Myśli o tym, jak dobrze było być Bogiem. Jak dobrze było poczuć władzę nad życiem i śmiercią. Jak dobrze było widzieć, jak ciało upada, jak dłonie zaciskają się w ostatnim drgnięciu.

I chce tego więcej.

Wieś, w kórej mieszka – Świniary, to nie jest wieś, gdzie sąsiedzi dzwonią po milicję.

Świniary to jest miejsce, gdzie Maciejaszkowa – kobieta, która widziała, co Heniek zrobił – zatrzymuje się w pół kroku. Gasi w sobie każdą chęć działania. Liczy w głowie plotki, konsekwencje, wstyd. I ostatecznie wybiera najgorsze możliwe wyjście: milczy.

Bo przecież liczy się dobre imię rodziny. Liczy się przyszłość córki. Liczy się, żeby było „po cichu”.

Żeby nikt się nie dowiedział. Żeby życie toczyło się dalej, jakby nic się nie stało.

I wtedy wiesz już, że w tej historii największe zło nie siedzi w rękach, które uderzają kamieniem.

Największe zło siedzi w ustach, które milczą, gdy trzeba krzyczeć.

Kościelny prowadzi tę opowieść bez taniej sensacji.

Od początku wiesz, kto zabija. To nie jest historia o zagadce.

„Zły” nie jest opowieścią o jednym mordercy. To opowieść o systemie, który hoduje bestie.

O wsiach, gdzie ludzie widzą, ale wolą milczeć, bo przecież „co ludzie powiedzą”. O milicji, która chce szybkiego sukcesu, a nie prawdy. O sądach, które zamieniają ludzi w statystyki.

Tomasz Piasecki – niewinny, skazany, czekający w celi na wyrok śmierci – to cichy krzyk książki.

Piasecki to dowód na to, że w PRL-u wystarczyło nie mieć szczęścia, żeby umrzeć.

Bo kto by tam się przejmował, że chłopak złapał młotek nie dlatego, że zabijał, tylko dlatego, że się bał? Kto by sprawdzał, kto naprawdę zostawia ślady? Lepiej wsadzić do celi byle kogo i zamknąć sprawę.

A prawdziwy drapieżnik? Heniek?

Heniek spokojnie pali papierosa i szykuje się do kolejnego polowania. Bez pośpiechu. Bez wyrzutów. Z uśmiechem.

Zofia Wachowicz – to z kolei światło tej historii.

Stara kobieta, która widziała już wszystko: wojenne gwałty, upodlenie, śmierć i strach.

I która mimo tego – albo właśnie dlatego – odmawia bycia bierną ofiarą.

Kiedy Heniek atakuje nastolatkę, Zofia nie myśli o sobie. Nie kalkuluje.

Łapie za pręt zbrojeniowy i rusza jak taran, krzycząc, gotowa walczyć z potworem.

Nie za medale. Nie za chwałę.

Za życie, którego nie zdążyła obronić wtedy, gdy czerwonoarmiści wyciągali kobiety z tłumu.

Kościelny napisał powieść, która przywraca pamięć o tych, którzy się nie poddali – nawet jeśli walczyli samotnie, nawet jeśli przegrywali.

I pokazał, że zło nie potrzebuje piekła, ognistych czeluści ani szatańskich rytuałów.

Wystarczy bieda, wstyd, tchórzostwo, układy i głupota.

Styl?

Surowy jak zakurzone i dziurawe ulice Świniar. Bez ozdobników. Bez pudrowania rzeczywistości.

Kościelny pisze tak, jakby strugał słowa nożem po betonie. Każde zdanie jest ciężkie. Szorstkie. Prawdziwe. Każde pcha cię głębiej w duszne powietrze PRL-u, w ciszę ludzi, którzy odwracali wzrok, i w krzyk tych, których nikt nie chciał słuchać.

Podsumowanie?

Jeśli szukasz książki, która zostawi Cię z wewnętrznym rozdarciem i poczuciem, że świat nigdy nie był sprawiedliwy –„Zły” Piotra Kościelnego jest właśnie taką książką.

Ta książka jest nie po to, żeby Cię bawić. Jest po to, żeby Ci przypomnieć, że zło nie zjawia się nagle.

Ono rośnie, karmi się naszym milczeniem i świętym spokojem. A potem przychodzi.

Z kamieniem w ręku. I uśmiechem na twarzy.

To nie tylko opowieść o jednym Heńku. To przerażająco prawdziwa historia o każdym milczącym sąsiedzie. O każdym „nie chcę się mieszać”. O każdej Maciejaszkowej, która wybrała własny spokój ponad cudze życie.

 

A kiedy odłożysz książkę, może przypomnisz sobie słowa starej piosenki:

„Miejcie nadzieję, nie tę lichą, marną…”

https://www.youtube.com/watch?v=CoDoVQLwsZo

Bo choć Kościelny pokazuje świat, gdzie nadzieja konała pod butem systemu i strachu, to wciąż gdzieś – w cieniu pręta w rękach starej kobiety – tliła się ta niezłomna iskra.

Taka, która czasem wystarczy, żeby zatrzymać potwora.

Albo choćby spróbować.

 


Odkryj więcej z Zbrodnie na widelcu

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *