Recenzje

„Gdyby tylko wiedziała…” Lisa Jackson

Autor: Lisa Jackson
Tytuł: Gdyby tylko wiedziała

Data premiery: 15.05.2024
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Liczba stron: 512
Gatunek: kryminał, thriller

 Tłumaczenie: Agnieszka Kalus

         „…. Zarozumiała s**a, zasłużyła sobie na to. Chciałbym tylko, żeby wiedziała, że śmierć spotka ją z jego rąk…”

Lisa Jackson znowu w akcji! Tym razem serwuje nam thiller psychologiczny „Gdyby tylko wiedziała…”, który wciąga niczym chodzenie po bagnach.

     W północnej Kalifornii rozgrywa się historia, która trzyma w napięciu od pierwszej strony. Wypadek, który zabiera życie jednej z kobiet, a drugą wprowadza w stan śpiączki, to dopiero początek niepokoju, który czeka na każdego, kto wejdzie do świata tej książki. I uwierzcie mi – nie jest to książka, którą po prostu odstawicie na półkę.
Kiedy Marla budzi się w szpitalu, nic nie pamięta.
Twarz? – Zrekonstruowana.
Imię? – Podobno to Maria Cahill, ale coś w tym wszystkim jej nie pasuje.
Wśród osób, które zapewniają ją o jej tożsamości, czuje się obco, jakby nie znała ich wcale.
Co tu się dzieje?
A może to wszystko jest jednym wielkim kłamstwem?
Marla czuje, że coś jest nie tak, i w tej niepewności towarzyszy jej tylko jedno – nieodparte poczucie, że w jej życiu kryje się niebezpieczeństwo. Ktoś chce ją zniszczyć, ale kto?
I tu zaczyna się prawdziwa zabawa. Autorka zgrabnie manipuluje fabułą, wciągając nas w grę z tajemnicami, które niczym ukryte puzzle czekają na rozwiązanie.
Z każdą stroną zadajemy sobie kolejne pytania…
Kim jest naprawdę Marla?
Dlaczego czuje się obca wśród tych, którzy ją otaczają?
I najważniejsze – co naprawdę wydarzyło się wcześniej, co doprowadziło do tego wypadku?
Jackson w pełni wykorzystuje swój pomysł na fabułę, nie szczędząc zaskakujących zwrotów akcji i sekretnych wątków, które wychodzą na jaw w najmniej oczekiwanych momentach. Mamy tutaj amnezję, tajemnicze manipulacje, złośliwe kłamstwa i postacie, które wydają się znacznie bardziej skomplikowane, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.
Fabuła jest jak precyzyjnie skonstruowana układanka – każdy element wydaje się pasować, ale im bardziej próbujemy ułożyć obraz całości, tym bardziej zaczynamy wątpić, czy cokolwiek jest takie, jak się wydaje. Autorka z prawdziwym upodobaniem podrzuca fałszywe tropy, sprawiając, że podejrzewamy wszystkich i wszystko. Czasami miałam wręcz wrażenie, że sama zaczynam kwestionować swoją tożsamość – taki to typ książki, która wciąga na tyle, że można się w niej zatracić.

„…Nie mam nic do ukrycia. – A przynajmniej nie pamiętam, czy mam, pomyślała, ale nie powiedziała tego na głos..”

Autorka nie zawodzi także w kwestii tempa. Akcja rozwija się dynamicznie, zaskakuje i nie pozwala na nudę. Choć motyw amnezji w thrillerach nie jest niczym nowym, to ona podaje go w sposób świeży i angażujący, unikając tanich sztuczek i nadmiernej melodramatyczności. Zamiast tego dostajemy opowieść o kobiecie, która nie tylko stara się przypomnieć sobie przeszłość, ale też zrozumieć, kim naprawdę jest – i czy przypadkiem nie jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie.

Postaci, jak na thriller przystało, są wielowymiarowe i skrywają więcej, niż mówią. Nie każdemu można ufać, a poczucie zagrożenia unosi się w powietrzu niczym gęsta mgła.

Styl autorki jest lekki, ale nie banalny, co sprawia, że książkę pochłania się niemal jednym tchem. Nie jest to literatura wysokich lotów, ale kto powiedział, że każdy thriller musi nią być? Jackson serwuje to, czego oczekujemy – solidną dawkę napięcia, świetnie poprowadzoną intrygę i bohaterkę, z którą łatwo się utożsamić.

Czy „Gdyby tylko wiedziała” to książka bez wad? Nie do końca.

Czytając tę książkę, cały czas miałam uczucie, że gdzieś już to wszystko widziałam. Co gorsza, nie opuszczało mnie wrażenie, że film na ten sam temat też kiedyś powstał. Motyw amnezji, tożsamościowej paranoi i rekonstruowanej twarzy to stały punkt programu w thrillerach i dreszczowcach – zarówno literackich, jak i filmowych. To trochę tak, jakby Jackson sięgnęła do katalogu klasycznych tropów i postanowiła je przemielić na nowo, podając w świeżej, choć nie do końca oryginalnej formie.

Do tego jeszcze, książka momentami przypomina mi telenowelę z amnezją w tle, a opisy scen erotycznych są zbyt rozwlekłe.

Nie oznacza to jednak, że książka jest zła. Wręcz przeciwnie, akcja rozwija się dynamicznie, kolejne tajemnice wychodzą na jaw w odpowiednich momentach, a atmosfera niepewności gęstnieje z każdą stroną. To thriller, który spełnia swoją rolę – wciąga, bawi i nie pozwala zasnąć, dopóki nie poznamy prawdy. A ta, jest znacznie bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać.

Niektóre rozwiązania fabularne mogą wydawać się nieco przewidywalne, a kilka wątków mogłoby zostać rozwiniętych bardziej. Ale czy to w jakikolwiek sposób odbiera przyjemność z lektury? Absolutnie nie.

Podsumowując – jeśli szukasz książki, która sprawi, że zapomnisz o całym świecie, a przy okazji będziesz miał ochotę zerknąć przez ramię, czy ktoś cię przypadkiem nie obserwuje, „Gdyby tylko wiedziała” to całkiem dobry wybór.

__________________________________________________________________________________________

Już niedługo pojawi się też przepis na danie z książki. Mój PartnerWZbrodni już eksperymentuje z nowymi smakami i pomysłami. Jesteście ciekawi, co z tego wyniknie?

Zaglądajcie, żeby nie przegapić..

Wolnopieczona wieprzowina szarpana z sosem żurawinowo-pomarańczowym, ziemniakami i zielonymi szparagami….

Danie inspirowane książką „Gdyby tylko wiedziała..”

 

 

 


Odkryj więcej z Zbrodnie na widelcu

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *