
Autor: Lisa Jackson
Tytuł: Gdyby tylko wiedziała
Data premiery: 15.05.2024
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Liczba stron: 512
Gatunek: kryminał, thriller
Tłumaczenie: Agnieszka Kalus
„…. Zarozumiała s**a, zasłużyła sobie na to. Chciałbym tylko, żeby wiedziała, że śmierć spotka ją z jego rąk…”
Lisa Jackson znowu w akcji! Tym razem serwuje nam thiller psychologiczny „Gdyby tylko wiedziała…”, który wciąga niczym chodzenie po bagnach.
„…Nie mam nic do ukrycia. – A przynajmniej nie pamiętam, czy mam, pomyślała, ale nie powiedziała tego na głos..”
Autorka nie zawodzi także w kwestii tempa. Akcja rozwija się dynamicznie, zaskakuje i nie pozwala na nudę. Choć motyw amnezji w thrillerach nie jest niczym nowym, to ona podaje go w sposób świeży i angażujący, unikając tanich sztuczek i nadmiernej melodramatyczności. Zamiast tego dostajemy opowieść o kobiecie, która nie tylko stara się przypomnieć sobie przeszłość, ale też zrozumieć, kim naprawdę jest – i czy przypadkiem nie jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie.
Postaci, jak na thriller przystało, są wielowymiarowe i skrywają więcej, niż mówią. Nie każdemu można ufać, a poczucie zagrożenia unosi się w powietrzu niczym gęsta mgła.
Styl autorki jest lekki, ale nie banalny, co sprawia, że książkę pochłania się niemal jednym tchem. Nie jest to literatura wysokich lotów, ale kto powiedział, że każdy thriller musi nią być? Jackson serwuje to, czego oczekujemy – solidną dawkę napięcia, świetnie poprowadzoną intrygę i bohaterkę, z którą łatwo się utożsamić.
Czy „Gdyby tylko wiedziała” to książka bez wad? Nie do końca.
Czytając tę książkę, cały czas miałam uczucie, że gdzieś już to wszystko widziałam. Co gorsza, nie opuszczało mnie wrażenie, że film na ten sam temat też kiedyś powstał. Motyw amnezji, tożsamościowej paranoi i rekonstruowanej twarzy to stały punkt programu w thrillerach i dreszczowcach – zarówno literackich, jak i filmowych. To trochę tak, jakby Jackson sięgnęła do katalogu klasycznych tropów i postanowiła je przemielić na nowo, podając w świeżej, choć nie do końca oryginalnej formie.
Do tego jeszcze, książka momentami przypomina mi telenowelę z amnezją w tle, a opisy scen erotycznych są zbyt rozwlekłe.
Nie oznacza to jednak, że książka jest zła. Wręcz przeciwnie, akcja rozwija się dynamicznie, kolejne tajemnice wychodzą na jaw w odpowiednich momentach, a atmosfera niepewności gęstnieje z każdą stroną. To thriller, który spełnia swoją rolę – wciąga, bawi i nie pozwala zasnąć, dopóki nie poznamy prawdy. A ta, jest znacznie bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać.
Niektóre rozwiązania fabularne mogą wydawać się nieco przewidywalne, a kilka wątków mogłoby zostać rozwiniętych bardziej. Ale czy to w jakikolwiek sposób odbiera przyjemność z lektury? Absolutnie nie.
Podsumowując – jeśli szukasz książki, która sprawi, że zapomnisz o całym świecie, a przy okazji będziesz miał ochotę zerknąć przez ramię, czy ktoś cię przypadkiem nie obserwuje, „Gdyby tylko wiedziała” to całkiem dobry wybór.
__________________________________________________________________________________________
Już niedługo pojawi się też przepis na danie z książki. Mój PartnerWZbrodni już eksperymentuje z nowymi smakami i pomysłami. Jesteście ciekawi, co z tego wyniknie?
Zaglądajcie, żeby nie przegapić..
Wolnopieczona wieprzowina szarpana z sosem żurawinowo-pomarańczowym, ziemniakami i zielonymi szparagami….
Danie inspirowane książką „Gdyby tylko wiedziała..”
Odkryj więcej z Zbrodnie na widelcu
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
