Recenzje

„Mistrz sceny” – Paulina Ziarko

Autor: Paulina Ziarko
Tytuł: Mistrz sceny

Data premiery: 23.04.2025
Wydawnictwo:Wydawnictwo Nocą
Liczba stron: 296
Gatunek: fantasy, science fiction

Cykl: Kroniki Medium (tom 2)

Współpraca recenzencka

„Wszyscy jesteśmy mistrzami sceny, dla której poświęcamy życie.”

To zdanie otwiera jak ostrze. Z początku błyszczy – brzmi jak motto artystów, ale im dłużej się je czyta, tym bardziej przypomina ostrzeżenie. Paulina Ziarko w „Mistrzu sceny” wciąga w świat, w którym magia ma swoją cenę, duchy mają głos, a życie i śmierć to po prostu dwa numery w tym samym cyrkowym programie.

To druga część Kronik Medium, ale można ją czytać osobno – autorka zostawia ledwie ślady poprzednich wydarzeń, ciche nawiązania, które zamiast zdezorientować, działają jak przynęta. Nie przeszkadzają, tylko budują tło. Tyle, żebyś czuła, że świat jest większy, niż ci się wydaje.

Flora wraca. Zmęczona, czujna, wciąż z tym swoim półironicznym dystansem, jakby chciała odgonić strach śmiechem. Kiedy Sepia – dziennikarz z ambicją większą niż rozsądek – prosi ją o pomoc w odszukaniu tajemniczego Grymuaru, Flora powinna powiedzieć „nie”. Ale nie mówi. Bo w tym świecie nic nie jest takie proste. Bo kiedy już raz otworzyła się na Zaświaty, drzwi nigdy się nie zamknęły.

To właśnie od tego zaczyna się wszystko: od jednej prośby, która pachnie kłopotem. Sepia wierzy, że istnieje księga magii, zdolna kontrolować losy ludzi i Flora daje się wciągnąć. Trop prowadzi do objazdowego cyrku „Vita Aeterna”, który właśnie rozbił swój ogromny, połyskujący namiot na obrzeżach miasteczka Międzysłów.

W cyrku nic nie jest tym, czym się wydaje. Akrobatki spadają z lin, zwierzęta zachowują się jak pod wpływem opętania, a klauni nie zdejmują masek nawet po występie. Flora zaczyna przeczuwać, że za tą fasadą sztuki kryje się coś znacznie mroczniejszego. Duchy, które ją nawiedzają, pokazują obrazy z przeszłości – uśmiechy dzieci, które zniknęły bez śladu, cienie zaciśniętych rąk i błysk ostrza, zanim zapada ciemność.

Wraz z kolejnymi wizjami odkrywa trop prowadzący do Grymuaru – starożytnej księgi czarnej magii, która krążyła między ludźmi od XVIII wieku. Księgi, która nie tylko uczy przywoływać duchy, ale pozwala nimi rządzić. To moment, w którym historia przestaje być klasycznym kryminałem paranormalnym, a staje się mistycznym thrillerem o władzy, obsesji i granicach człowieczeństwa.

Flora to bohaterka, jakiej w polskiej grozie wciąż jest za mało. Inteligentna, zmęczona, ironiczna. Kobieta po przejściach, która wciąż ma w sobie siłę, żeby zadawać pytania. Nie jest ani ofiarą, ani superbohaterką. Ma dar, którego nie chciała, i sumienie, którego nie potrafi uciszyć. Autorka pokazuje ją nie jako medium z filmowego plakatu, lecz jako człowieka, który próbuje znaleźć balans między życiem a śmiercią, między obowiązkiem a wolą przetrwania.

W tle przewija się temat władzy i manipulacji. Cyrk to idealna metafora – świat iluzji, w którym każdy występ ma swoją ofiarę. Każdy kontrakt z Grymuarem to układ z piekła rodem, ale nie z demonem, tylko z człowiekiem. Bo to ludzie są tu najgroźniejsi – ci, którzy chcą więcej: więcej wiedzy, więcej wpływu, więcej nieśmiertelności.

Ziarko potrafi pisać tak, że sceny zapadają w pamięć jak sen, którego nie można się pozbyć. Przedstawienia w cyrku to majaki na pograniczu jawy: światła migają, muzyka staje się zawodzeniem, a publiczność bije brawo, jakby klaskała śmierci. Każda scena ma rytm i dramaturgię, każda zbliża do prawdy, której lepiej by było nie poznać. Autorka wie też, jak operować napięciem. Nie buduje go tanimi zwrotami akcji, tylko narastającym poczuciem nieuchronności. Im głębiej Flora wchodzi w tę historię, tym bardziej traci grunt pod nogami. A czytelnik razem z nią.

Styl Pauliny Ziarko to osobna kategoria. Pisze lirycznie, ale nie ckliwie. Potrafi być brutalna, ale nie przesadza. Jej zdania mają rytm – czasem przyspieszają jak ucieczka, czasem spowalniają, jakby czytelnik też wchodził w trans. Czuć, że autorka ma kontrolę nad słowem, że buduje emocje świadomie, nie przypadkiem.

„Mistrz sceny” to powieść, która działa na wszystkie zmysły. Czuć zapach kurzu i potu w cyrkowym namiocie, słychać tłum, który bije brawo, nie wiedząc, że klaska trupowi. Czuć też ten ciężar powietrza przed burzą, gdy coś niewidzialnego zaraz ma się wydarzyć. Ziarko prowadzi narrację z wyczuciem — balansuje między ironią a lękiem, między racjonalnością a szaleństwem. Flora jest narratorką, której się wierzy, nawet jeśli ona czasem nie wierzy samej sobie.

To, co najbardziej uderza, to sposób, w jaki autorka pisze o samotności. Bo Mistrz sceny to w gruncie rzeczy historia o tym, jak trudno żyć z darem, który odbiera ci spokój. Flora jest rozdarta między światem żywych a martwych, między obowiązkiem a pragnieniem normalności. Chce pomóc, ale za każdą pomoc płaci. W tym sensie książka ma coś z klasycznej tragedii – medium jako ktoś, kto widzi więcej, a przez to cierpi mocniej.

„Mistrz sceny” to połączenie gotyckiej atmosfery, emocjonalnego thrillera i horroru o bardzo ludzkim strachu. To historia o kobiecie, która wchodzi do cyrku, a wychodzi z innego świata. O iluzjach, które kosztują życie. I o tym, że najciemniejsze demony wcale nie mieszkają w Zaświatach, tylko w ludziach, którzy chcą być nieśmiertelni.

Jedyny minus? Intensywność. Miejscami książka aż kipi od emocji, symboli, retrospekcji. Trzeba ją czytać uważnie – tu nie da się „połknąć” rozdziału w autobusie. To bardziej spektakl, który wymaga skupienia. Ale jeśli się w niego wejdzie – trudno się wydostać.

To powieść o złudzeniach. O ludziach, którzy próbują ujarzmić to, czego nie rozumieją. O pragnieniu nieśmiertelności, które zawsze kończy się tym samym: śmiercią. A przede wszystkim — o kobiecie, która ma dość bycia narzędziem i w końcu decyduje się grać po swojemu, nawet jeśli scena płonie.

Czy to horror? Tak. Ale nie taki, który cię przestraszy. Raczej taki, który wejdzie pod skórę i zostanie tam długo po zamknięciu książki.

To książka, po której zostaje cisza. Ale taka, w której wciąż słychać echo.

I to echo powtarza jedno:

Show musi trwać.


Odkryj więcej z Zbrodnie na widelcu

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *