Recenzje

„Powiedz, że mnie kochasz” – Willow Rose

Autor: Willow Rose
Tytuł: Powiedz, że mnie kochasz

Data premiery: 23.02.2023
Wydawnictwo: Word Audio Publishing International
Liczba stron: 371
Gatunek: kryminał, sensacja, thriller
Tłumaczenie: Agnieszka Myśliwy

„Babcia powiedziała, że jestem karą od Boga. Że moja mama została ukarana za to, że wyszła za mojego tatę. To dlatego urodziłem się jako wybryk natury.”

Dobra, to teraz od początku. O książce, która miała być thrillerem, a w wielu momentach była dla mnie raczej treningiem cierpliwości niż emocjonalną rozgrywką. Pozwól, że tym razem zacznę od czegoś w rodzaju westchnienia. Takiego ciężkiego, z serca. Bo „Powiedz, że mnie kochasz” Willow Rose miało w sobie wszystko, żeby wywołać we mnie szloch, dreszcz i chęć wyrzucenia książki przez okno – i ostatecznie… wszystkie te reakcje się pojawiły. Po kolei.

Prolog. Nie z tych, które się czyta, tylko z tych, które się przeżywa. Dziewczyna – Allyson – przerażona, zamknięta gdzieś w ciemności, oddycha krótko, mówi przez łzy, a rozmówca z numeru alarmowego robi, co może, by ją utrzymać na linii. I nie, nie wiemy, gdzie jest, ale wiemy jedno: nie jest sama. Jej głos brzmi jak pęknięta porcelana, jak ktoś, kto nie ma już żadnej nadziei, tylko tę jedną rozmowę. I kiedy z ciemności wyłania się obietnica czegoś potwornego – „Chcesz, żebym cię zabił teraz?” – to nie jest zapowiedź taniego dreszczowca, tylko obietnica piekła, w które właśnie wchodzimy. I wiesz co? To piekło się nie kończy.

Od tego momentu wszystko dzieje się jakby w cieniu tej sceny. Nie ma tu bezpiecznej przestrzeni, nie ma chwili, by odetchnąć. Bo oto pojawia się Adam. Piętnastolatek, który pewnego dnia wchodzi do szkolnej stołówki na wyspie Amelia i zaczyna strzelać. Nie do przypadkowych ofiar. Do tych, których ktoś mu wskazał. W rękach trzyma broń, ale w oczach ma coś znacznie bardziej przejmującego – rozpacz. Strzela, bo myśli, że to uratuje Allyson. Tak mu powiedziano. Tak go zmanipulowano. I choć cały świat widzi w nim potwora, Eva Rae – profilerka FBI – dostrzega coś więcej.

I tu pojawia się pierwszy zgrzyt. Bo choć Willow Rose potrafi pisać sceny mocne, osadzone, brutalnie emocjonalne – jak ta masakra w stołówce, czy znalezione ciało w śmietniku – to zaraz potem wpada w tryb „i teraz popatrzmy na życie prywatne Evy”. A ja nie chcę patrzeć. Przysięgam ci, nie chcę. Nie po raz kolejny. To już któryś tom z kolei, w którym bardziej mnie interesuje, co się wydarzyło na miejscu zbrodni, niż czy Eva czuje się komfortowo z Mattem, czy z Chadem, czy z samą sobą.

Z drugiej strony – są sceny, które zostają na długo. Zatrute cukierki na placu zabaw. Dzieci duszące się, wymiotujące, a wszystko to transmitowane na żywo. Gdybyś wtedy zobaczyła moją twarz, wyglądałam jak ktoś, kto nie wie, czy ma rzucić czytnikiem, czy go przytulić. Bo z jednej strony: moc. Z drugiej: tania sensacja? Sama nie wiem. Ale ten moment, kiedy Eva rozpoznaje szkołę na nagraniu, kiedy rzuca wszystko i biegnie ratować dzieci… to było silne. Prawdziwe. Takie, które wbijają szpile pod skórę.

A potem przychodzi huragan. Dosłownie – Damian. Nadciąga z oceanu, porywa ze sobą nie tylko dachy i palmy, ale całą logikę niektórych bohaterów. Chad w genialnym popisie braku odpowiedzialności przywozi dzieci na wyspę w sam środek sztormu. Czy on miał jakiś uraz głowy? A Eva, zamiast mu porządnie przywalić, jeszcze się zastanawia, co czuje. Cóż, ja czułam frustrację. Palącą jak sól w ranie. Bo ileż można znosić kobiecą naiwność u bohaterki, która rzekomo jest jedną z najlepszych profilerów FBI?

No dobrze. Ale wróćmy do istoty. Do tego, co się tu naprawdę liczy. Bo pod warstwą brutalnych śmierci (a trochę ich było – od pensjonaruszy domu starości, przez dzieci, po Adama, który został wmanipulowany w cały plan niczym pionek na szachownicy), pod warstwą manipulacji, jest coś jeszcze. Historia chłopca. Jacka. Który był chory, inny, delikatny. Który został odebrany matce pod pretekstem jej „niekompetencji wychowawczej”, a oddany własnej babce – potworowi w ludzkiej skórze. Ta kobieta była jak senne wspomnienie horroru – pozornie elegancka, w rzeczywistości sadystyczna, obłudna, gotowa zniszczyć wszystko, co miało w sobie cień dobra. Zastraszyła chłopca, wmówiła mu, że jest wybrykiem natury, że powinien się wstydzić swojego istnienia. Wypędzała z niego „zło” w sposób tak obrzydliwy, że kiedy o tym czytałam, miałam ochotę wyjąć ją z kart powieści i udusić.

Jack, był efektem tej traumy. I niezależnie od tego, jak potoczyły się jego dalsze losy – nie sposób o nim myśleć bez bólu. Bo jeśli w tej książce jest jeden naprawdę tragiczny bohater, to właśnie on. Zrobiony z bólu, szyty z ran, odrzucony przez wszystkich, wykorzystany, pozbawiony cienia miłości.

I choć finał tej historii toczy się szybko, brutalnie, boleśnie – nie zdradzę ci, jak się kończy. Wiesz już, że ktoś zginie. Wiesz, że będzie moment, w którym Eva sięgnie po broń i stanie przed wyborem, który może kosztować życie setek ludzi. Ale nie powiem ci, co zrobi. Powiem tylko, że kiedy przeczytałam ostatnią stronę, zamknęłam książkę i siedziałam przez chwilę bez ruchu. Bo mimo że wiele rzeczy mnie tu irytowało – ckliwość Evy, jej wieczne dylematy, niekonsekwencje w śledztwie – to jednak nie mogłam przestać myśleć o tych dzieciach. O Adamie, o Allyson, o Jacku. O tym, jak bardzo jesteśmy bezbronni, kiedy ci, którzy powinni nas chronić, stają się naszymi oprawcami.

I może właśnie dlatego ta książka zostaje w głowie. Nie dlatego, że była perfekcyjna – bo nie była. Nie dlatego, że była świetnie napisana – bo momentami była zwyczajnie przegadana. Ale dlatego, że pokazała piekło z perspektywy tych, którzy nigdy nie mieli wyjścia. I że nawet jeśli masz najlepsze intencje, możesz być bezradny wobec systemu, ludzi, rodziny.

A muzyka do tego?

https://youtu.be/0kYc55bXJFI?si=IE6aKP_cNRnp82yT

Bo to piosenka o wszystkim, czego nie da się powiedzieć. O braku. O bólu. O miłości, która nie wystarczyła. I o tej jednej chwili, kiedy naprawdę chciałoby się krzyknąć: powiedz, że mnie kochasz – zanim będzie za późno.

Zostało powiedziane?

Nie jestem pewna. Ale na pewno zostało przeczytane.

I tego już nikt nie cofnie.


Odkryj więcej z Zbrodnie na widelcu

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *