Recenzje

„Rany kamieni” – Simon Beckett

Autor: Simon Beckett
Tytuł: Rany kamieni

Data premiery: 05.11.2013
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 334
Gatunek: kryminał, thriller

 Tłumaczenie: Radosław Januszewski

Kto jest mordercą, a kto ofiarą?

„…. Ta farma to makabryczny zestaw matrioszek. Za każdym razem, kiedy już sądzę, że dotarłem do ostatniej tajemnicy, pojawia się kolejna, jeszcze obrzydliwsza…”

 

         „Rany kamieni” Simona Becketta to powieść, która swoją atmosferą i stopniowo narastającym napięciem skutecznie wciąga czytelnika w wir emocji i niepokoju. Od pierwszych stron czujemy się przytłoczeni strachem, lękiem i tajemnicą, które nieustannie towarzyszą głównemu bohaterowi, który ucieka, choć nie wiemy przed kim i dlaczego. Porzuca samochód, wyciera ślady krwi i nie mamy pewności, czy jest ofiarą, czy sprawcą. Zaczynamy odczuwać to samo, co on – niepewność, napięcie, strach. Wraz z nim podążamy przed siebie, bez celu, bez planu, z drżeniem serca i rosnącą niepewnością o przyszłość.

        Książka rozpoczyna się od obrazu idyllicznego krajobrazu gdzieś w głębi Francji, w którym wszystko zdaje się zastygłe w bezruchu. Słońce, pola, pszeniczne łany, strumyk, zagajnik, obezwładniający nas upał.
       „…W nieznośnym upale, wśród obezwładniającej ciszy i paraliżującego słońca, narrator – młody, inteligentny, wrażliwy Anglik – idzie przed siebie, nie mając pojęcia, dokąd zmierza. Widzimy, że jest młody, ale jest też poraniony, z siniakami na twarzy, bez pieniędzy, bez planu, ale z wielką determinacją i lękiem, który nie pozwala mu się zatrzymać…”
 Wiemy, że musi się ukrywać….
        I w tej desperacji, wchodzi do ogrodzonego drutem kolczastym lasu, gdzie trafia na starą, zaniedbaną farmę. Młoda kobieta z dzieckiem na ręku, która oferuje mu wodę, stanie się częścią tej dramatycznej historii, która wkrótce wepchnie go w sam środek nieznanej mu, pełnej tajemniczości i intryg rzeczywistości. To właśnie ta scena, pełna niepewności i wrażenia, że nic nie jest tym, czym się wydaje, zapowiada całą historię. Akcja, choć rozwija się powoli, nie pozwala oderwać się od lektury.
Beckett w tej książce odchodzi od swojego tradycyjnego, sensacyjnego stylu i koncentruje się na psychologicznych aspektach postaci, ich emocjach, lękach i zmaganiach z wewnętrznymi demonami. Choć nie brakuje tu elementów kryminalnych, zagadek, które próbujemy rozwiązać, to cała opowieść zanurza się w atmosferze thrillera, pełnego niepokoju i ciągłej niepewności.
Ta książka to nie tylko podróż przez strach i lęk, ale również fascynująca psychoanaliza bohaterów, którzy toczą swoje własne wewnętrzne wojny. To powieść, która pozwala na głębszą refleksję na temat człowieczej natury, granicy między ofiarą a oprawcą, a także na temat tego, jak skomplikowane są nasze emocje i motywacje. I choć historia toczy się w tempie, które na początku może wydawać się nieco monoton­ne, to z każdą kolejną stroną staje się coraz bardziej wciągająca.
Tajemnica, która wisi w powietrzu, nie pozwala na spokój, a zaskakujący finał powieści wynagradza nas za cierpliwość.
          „Rany kamieni” to zatem książka dla tych, którzy chcą zanurzyć się w psychologiczną głębię i poczuć, co znaczy strach – ten najbardziej pierwotny, trudny do opisania, a także poznać emocje, strach i decyzje, które kształtują życie bohaterów. To powieść, która sprawia, że każdą stronę pochłaniamy z coraz większą ciekawością, aż do samego końca.
Jeśli więc lubicie historie, które wciągają powoli, ale za to intensywnie, to ta powieść będzie dla Was. Beckett raz jeszcze udowadnia, że potrafi stworzyć klimat, który długo zostaje w pamięci, pozostawiając czytelnika z pytaniem, które nie daje spokoju – kto jest mordercą, a kto ofiarą?


Odkryj więcej z Zbrodnie na widelcu

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Możesz również polubić…

1 komentarz

  1. I read this paragraph fully regarding the difference of newest and previous technologies, it’s
    remarkable article.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *