Recenzje

„Wędrówka przez życie. Wspomnienia” – Donna Leon

Autor: Donna Leon
Tytuł: Wędróka przez życie. Wspomnienia

Data premiery: 11.06.2025
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
Liczba stron: 158
Gatunek: autobiografia

 Tłumaczenie: Marek Fedyszak

” W wieku osiemdziesięciu lat powinnam się zakorzenić. A ja nadal chcę iść dalej.”

Gdyby życie dało się opowiedzieć bez zbędnych ozdobników, bez retuszu, za to z humorem, ironią i przywiązaniem do detalu, to właśnie tak by wyglądało, jak „Wędrówka przez życie” Donny Leon.

Niektórym starość odbiera język. Donnie Leon tylko go wyostrzyła. Ma osiemdziesiątkę, a pisze jak kobieta, która właśnie zdjęła fartuch, wylała resztkę kawy i postanowiła opowiedzieć Ci, co myśli o życiu – z detalami, z przekąsem i z tym rodzajem luzu, który nie przychodzi z wiekiem, tylko z przeżyciem wystarczająco dużo, żeby już nie musieć niczego udowadniać. I to się czuje od pierwszych zdań, które nie są ani zaproszeniem, ani usprawiedliwieniem, tylko czymś w rodzaju wzruszenia ramionami i puszczenia oka – „siadaj, będzie ciekawie, ale nie obiecuję, że ładnie”.

To nie jest autobiografia, która robi z życia marmurowy pomnik. To książka jak Donna – błyskotliwa, niespieszna, obserwacyjna. I tak bardzo, bardzo ludzka.

Dzieciństwo Donny Leon to nie były spacery po salonach i lekcje fortepianu, tylko farma, krowy, konie robocze o wdzięcznych imionach Książę i Giermek, świnie i kury, które po ścięciu łba biegały jeszcze przez chwilę jakby nigdy nic, ku uciesze dzieci, które zjadały potem te same ptaki z rozbawieniem i pewnym poczuciem wyższości. I nie, to nie jest książka o sielskim dzieciństwie, raczej o tym, że nawet zapach gnoju można z czasem pokochać, jeśli wiąże się z poczuciem sensu i rytmem pracy, który nie wymagał aplikacji i mailowego potwierdzenia.

Leon pisze o swoim dzieciństwie jakby przesiewała wspomnienia przez sito ironii, zostawiając na wierzchu tylko te, które warte są opowiedzenia komuś, kto naprawdę słucha – czyli nie po to, by się wzruszyć, tylko po to, by zrozumieć. Że język, którego dziś używa jak skalpela, kiedyś był dla niej najlepszą zabawką – nie dlatego, że chciała zostać pisarką, tylko dlatego, że słowo może mieć więcej niż jedno znaczenie, a to już była wystarczająco magiczna sprawa, żeby się nim bawić do końca życia.

Autorka, znana z serii o komisarzu Brunettim, odsłania tu siebie bez silenia się na wielką narrację. Mówi, jak było. Czasem gorzko. Czasem śmiesznie. A czasem tak celnie, że można tylko przytaknąć, jak wtedy, gdy zauważa, że „muzyka nie zmienia świata, ale może zmienić życie jednostki”.

Zamieszki w Iranie, arabskie nieporozumienia kulturowe, halucynogenne spotkania z przełożonymi na opium – wszystko to brzmi jak fragment powieści szpiegowskiej, ale Donna opisuje je z dystansem, jakby były częścią zwykłego dnia, a nie rewolucji. I być może właśnie to czyni tę książkę tak wciągającą. Bo Leon nie szuka dramatyzmu. Jest zbyt mądra, by robić z siebie bohaterkę – i zbyt ironiczna, by udawać, że życie nie śmieszy.

Włochy? Są jak romans, który zaczyna się przez przypadek i zostaje na całe życie. „Italia, ti amo” – pisze Donna i nie trzeba już nic dodawać. Leon zakochuje się w Włoszech jak człowiek, który długo nie wiedział, czego szuka, aż nagle znalazł stół z makaronem, warzywami z ogrodu, chlebem pieczonym rano i kieliszkiem wina, które nie musi być drogie, żeby było właściwe. Tak opowiada o swoim pierwszym pobycie w Kaposele – z wdzięcznością, ale bez egzaltacji, z humorem, ale bez kpiny.

I tak naprawdę to jest największy dar tej książki – że Leon potrafi pisać o życiu tak, jakby je smakowała, że każde wspomnienie to nie kapsuła sentymentalna, tylko przyprawa, którą dorzuca do potrawy, żeby miało sens. Pisze o staruszkach w Wenecji, które walczą o pierwszeństwo w kolejce przy ladzie z serem, używając strategii godnych Clausewitza – serio, pada tam cytat z „O wojnie” i pasuje idealnie – i robi to z takim wdziękiem, że zamiast się śmiać, masz ochotę jej przybić piątkę.

„Wędrówka przez życie” to też elegia dla starości – tej prawdziwej, nienaciąganej. Kiedy ktoś mówi do Ciebie „anziana” i to nie jest złośliwość, tylko fakt. Kiedy twoja skóra zaczyna przypominać mapę, a twoje ciało – lekko przeprojektowany wehikuł z lat 60. Donna Leon nie zamyka tego w patetycznym haśle „jesień życia”. Ona mówi, że można być starą i silną. Starą i śmieszną. Starą i zakochaną w operze, pszczołach, i uczuciu, które daje spacer po ogrodzie w Dolomitach.

Bo tak naprawdę to książka o miłości. Do języka, do ludzi, do Włoch, do codzienności. O miłości bez pompy, za to z proszkiem do prania, testami językowymi dla pilotów i bzyczącymi pszczołami w tle.

Nie znajdziecie tu spójnej chronologii ani wielkiej puenty. Ale znajdziecie życie – dziwaczne, czasem komiczne, czasem piękne.

Nie chce się rozpisywać o tym, czego tu nie ma. Bo właśnie to jest siłą tej książki – nie ma tu pozy, nie ma tłustych rozdziałów o przełomach, nie ma prób zaimponowania nikomu. Jest za to życie. Prawdziwe, czasem śmieszne, czasem bez sensu, czasem takie, że boli – ale zawsze zapisane ręką kogoś, kto wie, co to znaczy obserwować, nie tylko patrzeć.

Czy warto to przeczytać? Zdecydowanie tak. Jeśli szukasz czegoś, co ma w sobie i jajka z grzanką, i cytat z opery, i mądrość starej pani, która z uśmiechem mówi „dobrze wyglądasz, ślicznotko” – to Donna Leon Cię nie zawiedzie.

„Wędrówka przez życie” to nie opowieść o wielkości. To opowieść o uważności. I jak pokazuje Leon – to drugie bywa o wiele cenniejsze.

P.S. A jeśli jesteś jednym z tych, którzy pokochali Guido Brunettiego i na sam dźwięk słowa „questura” mają przed oczami jego zmęczoną twarz i sarkazm spod rzymskiego nocha – to wiedz, że Donna dorzuca tu małą wisienkę.  List. Oficjalny. Do turystów, którzy (tak, naprawdę!) tłumnie walą do weneckiej komendy szukać swojego ulubionego fikcyjnego gliny. A ona? Pisze im z uśmiechem, że Brunetti jest na szkoleniu. Poza miastem. Z Elettrą.

I tym samym domyka krąg między literaturą a życiem lepiej niż niejeden epilog.

 


Odkryj więcej z Zbrodnie na widelcu

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *