
Jollof rice (w naszym wydaniu) z karmelizowanym kurczakiem Partnera w zbrodni
U nas w domu to wygląda tak: ja robię zdjęcia, komentuję, czasem coś zamieszam dla zachowania pozorów…
a Partner w zbrodni stoi przy garach i robi robotę.
I to jest właśnie jego danie.
Zaczęło się od jollof rice, skończyło na wersji „a może dorzucimy seler naciowy, zobaczymy co się stanie” – i jak się okazało… stało się dobrze. Bardzo dobrze.
To nie jest ortodoksyjna wersja.
To jest wersja, którą chce się robić drugi raz, zamiast analizować, czy ktoś w Nigerii właśnie przewrócił oczami.
Składniki
Ryż:
- 2 szklanki ryżu
- 1 duża cebula
- 2–3 łodygi selera naciowego (ten twist, który robi różnicę)
- puszka pomidorów krojonych
- 3 czubate łyżeczki koncentratu pomidorowego
- 450 ml bulionu drobiowego ( obecnie w Nigerii używają kostek rosołowych jako zamiennika)
- 3 łyżki oleju
- 2–3 liście laurowe
- 1 do 2- łyżeczki tymianku ( według uznania)
- 0,5 łyżeczki kurkumy
- 2 łyżeczki ostrej papryki
- 2 łyżeczko słodkiej papryki
- sól
- 4 ząbki czosnku
Kurczak (czyli popis Partnera w zbrodni):
- 2 piersi z kurczaka
- 2 łyżka miodu
- 1 łyżka koncentratu pomidorowego
- 4 ząbki czosnku
- sól, pieprz
- 3 łyżki mąki
- olej do smażenia
Przygotowanie
Ryż – czyli baza, która udaje, że jest tłem, a kradnie show
Na rozgrzany olej wpada cebula i seler naciowy, a po chwili czosnek.
I teraz ważne – nie traktuj selera jak intruza. On tu robi robotę: daje świeżość, lekkość i ten dziwny moment, kiedy nagle myślisz „co tu tak dobrze pachnie?”.
Dorzuć pomidory, ryż i dolekitanie musi się podsmażyć Dodaj połowę bulionu, wymieszaj, po ok. 10 min. dodaj przecier.
Duś chwilę – aż to wszystko zacznie wyglądać jak coś, co już można by zjeść, ale jeszcze nie wolno.
Dodaj resztę bulionu, zmniejsz ogień i zostaw na około 20 minut.
Nie mieszaj co chwilę – to nie jest risotto, tu ma się dziać spokojnie.
Kurczak – czyli moment, w którym robi się poważnie
Kurczak wpada do marynaty: miód, koncentrat, czosnek, sól, pieprz.
Prosto, konkretnie, bez filozofii. Min.30 min pozwól mu się wykąpać w marynacie.
Potem mąka – i to jest ten moment, w którym zaczyna się magia.
Na bardzo gorący olej.
I teraz: zostaw go. Naprawdę. Nie ruszaj.
Niech się przypiecze, niech złapie kolor, niech miód zrobi swoje karmelizowane sztuczki.
Dopiero potem przewracasz.
Efekt: złote, lekko chrupiące kawałki, które znikają szybciej niż planowałaś podać je na talerzu.
Podanie
Na talerz trafia ryż – pomidorowy, lekko pikantny, z tym selerowym twistem, który robi „coś”.
Na to kurczak, natka pietruszki, cytryna i jedziemy. Najtrudniej jest udawać, że cwilizacja „nauczyła” nas nie wylizywać talerza. Przegrałam z cywilizacją,
Słowo od kuchni
To jest dokładnie ten typ jedzenia, przy którym:
– miało być „na dwa dni”
– kończy się na „a dobra, weź jeszcze trochę”
– i nagle garnek jest pusty, a nikt nie wie kiedy
I najważniejsze – zasady są proste:
Partner w zbrodni gotuje. Ja oceniam. I jem.
Sprawiedliwy podział obowiązków 
Odkryj więcej z Zbrodnie na widelcu
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
