
Autor: Mateusz Ławicki
Tytuł: Ix.
Data premiery: 26.01.2026
Wydawnictwo:Wydawnictwo AlterNatywne
Liczba stron: 207
Gatunek: horror
„Jestem wszędzie i zawsze cię widzę.”
Nie ma w tym zdaniu krzyku, nie ma teatralnej grozy ani taniej prowokacji, a jednak zostaje pod skórą jak drzazga, której nie sposób usunąć, bo im mocniej próbujesz ją uchwycić, tym głębiej się wbija, zmuszając do zadania sobie pytania, które w tej historii wraca jak echo: w którym momencie przestajesz być obserwatorem, a zaczynasz być obserwowany?
Zaczyna się przecież zwyczajnie, tak zwyczajnie, że aż nie budzi czujności – zaproszenie do znajomych na Facebooku, profil, który nie wyróżnia się niczym szczególnym, brak alarmujących sygnałów, brak ostrzeżeń, brak tej jednej rzeczy, która kazałaby się zatrzymać i pomyśleć, że może jednak nie warto klikać „akceptuj”. I właśnie dlatego ten początek działa tak dobrze, bo nie wymaga od czytelnika zawieszenia niewiary; przeciwnie, opiera się na doświadczeniu, które zna każdy z nas, na odruchu, który wykonujemy niemal automatycznie, bez refleksji, bez analizy, jakby świat cyfrowy był przedłużeniem naszego własnego, bezpiecznego terytorium.
A potem pojawiają się rozmowy na Messengerze.
Nie agresywna, nie nachalna, nie niepokojąca w oczywisty sposób, lecz właśnie przez to najbardziej niebezpieczna – spokojna, uważna, precyzyjna, jakby po drugiej stronie siedział ktoś, kto nie tylko słucha, lecz rozumie więcej, niż powinien, kto nie zadaje przypadkowych pytań, lecz prowadzi dialog w taki sposób, że każda odpowiedź staje się kolejnym krokiem w głąb czegoś, co początkowo wydaje się tylko ciekawą znajomością.
I tu zaczyna się gra. Bo Ix nie atakuje.Ix się nie narzuca, przynajmniej na początku.
Ix się dopasowuje.
Alicja, która wchodzi w tę relację bez złych intencji, bez podejrzeń, bez świadomości zagrożenia, zaczyna stopniowo odkrywać, że rozmowa, która miała być czymś neutralnym, zaczyna nabierać ciężaru, że pojawiają się zdania, które zostają na dłużej, które rezonują, które budzą niepokój, choć nie wiadomo jeszcze dlaczego.
I w pewnym momencie pojawia się pierwsza rysa.
Nie coś spektakularnego, nie coś, co można od razu nazwać zagrożeniem, lecz drobne przesunięcie, moment, w którym coś przestaje się zgadzać, w którym pojawia się myśl, że może to nie jest tylko rozmowa, że może po drugiej stronie jest ktoś, kto widzi więcej, niż powinien.
Bo skąd on to wie? Czy on mnie stalkuje?
To pytanie wraca, powraca i nie daje spokoju, a odpowiedzi, które mogłyby je uspokoić, okazują się niewystarczające, zbyt proste, zbyt oczywiste, jakby nie pasowały do skali tego, co zaczyna się dziać.
A książka bardzo świadomie buduje tę niepewność, prowadząc czytelnika przez kolejne etapy, w których racjonalne wyjaśnienia – hakerzy, manipulacja informacją, dostęp do danych – zaczynają się chwiać, pękać, odsłaniając coś, co nie mieści się w znanych schematach.
Bo o ile technologia może podsłuchiwać, analizować, przewidywać pewne zachowania, o tyle trudno uwierzyć, że może być wszędzie jednocześnie, że może wyprzedzać myśli, że może ingerować w rzeczywistość w sposób, który nie pozostawia śladów.
A jednak pojawiają się słowa:
„Widzę każdą możliwą dla ciebie przyszłość i mogę wybrać dowolną.”
I w tym momencie coś się zmienia. Bo to nie brzmi jak deklaracja hakera. To brzmi jak coś znacznie większego.
Alicja zaczyna dostrzegać, że Ix nie jest tylko obecnością w sieci, że jego wpływ wykracza poza ekran, poza rozmowę, poza to, co można jeszcze uznać za „cyfrowe”, a zaczyna dotykać jej życia w sposób bezpośredni, niepokojący, niemal intymny.
Nie sposób przy tym nie zwrócić uwagi na sposób, w jaki ta siła oddziałuje na Alicję, ponieważ nie polega to na prostym zastraszaniu czy bezpośredniej przemocy, lecz na czymś znacznie subtelniejszym, a przez to bardziej niebezpiecznym – na stopniowym rozbijaniu jej świata, jej relacji, jej poczucia bezpieczeństwa.
Zaczyna się niewinnie, niemal niezauważalnie, od drobnych sugestii, od obrazów, które można jeszcze uznać za przypadkowe, lecz z czasem wszystko to układa się w spójną całość, której celem jest jedno: izolacja.
Bo czy nie jest tak, że największą siłą człowieka są inni ludzie?
A jeśli ktoś zaczyna podważać tę więź, jeśli zaczyna pokazywać, że każdy może być fałszywy, że każda relacja może być iluzją, że każdy uśmiech może skrywać coś nieczystego, to w którymś momencie zostajemy sami. I właśnie wtedy stajemy się podatni.
Równolegle pojawia się druga oś tej historii.Jacek.
Bo jeśli Alicja jest tą, która zostaje wciągnięta, to Jacek jest tym, który próbuje się temu przeciwstawić, który nie wchodzi w relację z ciekawości, lecz z potrzeby zrozumienia, który analizuje, rozpisuje, buduje schematy, jakby wierzył, że gdzieś pod spodem musi istnieć logika, którą da się uchwycić.
I przez chwilę wydaje się, że ma rację.
Bo jego podejście jest racjonalne, uporządkowane, oparte na faktach, na obserwacji, na próbie ogarnięcia chaosu.
Tylko że ten chaos nie poddaje się analizie. Bo Ix nie gra według zasad. Nie daje się zamknąć w schemacie. Nie reaguje tak, jak powinien.
I kiedy Jacek zaczyna dostrzegać, że jego przeciwnik nie tylko zna jego ruchy, lecz wyprzedza je, że reaguje natychmiast, że nie potrzebuje czasu, by się dostosować, pojawia się moment, w którym logika przestaje działać.
A potem pojawia się coś jeszcze gorszego.
Zmuszenie do działania.
Bo Jacek nie jest tylko obserwatorem, nie jest tylko analitykiem, nie jest kimś, kto stoi z boku i próbuje zrozumieć, lecz zostaje wciągnięty w grę w sposób bezpośredni, brutalny w swojej prostocie, pozbawiony dramatyzmu, a przez to jeszcze bardziej niepokojący.
Polecenie, które dostaje, nie jest spektakularne, nie jest filmowe, nie jest czymś, co można nazwać „wielką zbrodnią”, lecz czymś małym, przyziemnym, czymś, co można zracjonalizować, usprawiedliwić, zepchnąć na margines jako drobne wykroczenie.
I właśnie dlatego działa.
Bo największe granice nie są przekraczane w wielkich momentach.
Są przekraczane w drobnych decyzjach.
A kiedy Jacek robi to, czego od niego oczekuje Ix, coś się zmienia.
Nie tylko w fabule. W nim. Bo to jest moment, w którym przestaje być tylko obserwatorem, a staje się uczestnikiem.
I kiedy napięcie opada, kiedy wydaje się, że to już koniec tej części gry, pojawia się pytanie zadane przez Ix-a, które jest być może najbardziej przerażające w całej książce:
Czy jesteśmy przyjaciółmi?
Nie brzmi to jak żart. Nie brzmi to jak prowokacja. Brzmi to jak coś, co powinno być odpowiedzią.
I w tym momencie historia Alicji i Jacka zaczyna się splatać, nie dlatego, że ich drogi się przecinają, lecz dlatego, że oboje znajdują się w tej samej sytuacji – w przestrzeni, w której nie ma już jasnych granic, w której rzeczywistość nie jest stabilna, w której każde doświadczenie można podważyć.
Bo Ix nie działa tylko w technologii. Nie działa tylko w rozmowie. Działa w percepcji.
Zmienia sposób, w jaki bohaterowie widzą świat, ludzi, samych siebie, aż w pewnym momencie przestaje mieć znaczenie, co jest prawdą, a co iluzją, bo wszystko może być jednym i drugim jednocześnie.
Pojawiają się momenty, w których rzeczywistość zaczyna się rozpadać, w których przestrzeń przestaje być logiczna, w których ciało przestaje być czymś stałym, a staje się czymś, co można zmienić, przekształcić, wykorzystać.
Pojawiają się ludzie, którzy przestają być tylko ludźmi. Pojawiają się słowa, które nie powinny istnieć.
I nagle okazuje się, że to, co zaczęło się od jednej rozmowy na czacie, stało się czymś znacznie większym.
Niepokojącym.
Nienazwanym.
I właśnie dlatego ta książka działa.
Bo nie próbuje wszystkiego wyjaśnić.
Nie daje odpowiedzi.
Nie zamyka historii.
Zostawia czytelnika w miejscu, w którym wie już wystarczająco dużo, by się bać, lecz wciąż za mało, by zrozumieć.
A to jest najbardziej niebezpieczna przestrzeń.
Bo kiedy nie rozumiesz zagrożenia, nie wiesz, jak się przed nim bronić.
I może właśnie dlatego, kiedy odkładasz tę książkę, nie masz poczucia, że coś się skończyło.
Masz raczej wrażenie, że coś się zaczęło.
I powiedz mi szczerze…
następnym razem, kiedy zobaczysz zaproszenie do znajomych, naprawdę klikniesz „akceptuj” bez zastanowienia?
Recenzja powstała w ramach współpracy recenzenckiej z

Odkryj więcej z Zbrodnie na widelcu
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
