
Autor: Willow Rose
Tytuł: Nigdy w życiu
Data premiery: 08.01.2024
Wydawnictwo: Word Audio Publishing International
Liczba stron: 354
Gatunek: kryminał, sensacja, thriller
Tłumaczenie: Ewa Pensyk-Kluczkowska
„Mamo, obiecaj, że nie spuścisz mnie więcej z oczu”.
Willow Rose nie przestaje eksperymentować z granicą pomiędzy thrillerem psychologicznym a literackim portretem społeczeństwa, w którym prywatne traumy przenikają się z publicznymi tragediami. Nigdy w życiu, bezpośrednia kontynuacja Rozliczeń, zaczyna się tam, gdzie skończył się poprzedni tom — z porwaniem, które rozrywa nie tylko fabułę, ale i serce Evy Rae Thomas. A może bardziej: serce matki, które mimo wszelkiej racjonalności nie przestaje drżeć na dźwięk imienia dziecka, nawet gdy cały świat dookoła wali się z hukiem.
Willow Rose po raz kolejny stawia czytelnika na krawędzi: moralnej, emocjonalnej i strukturalnej. Bohaterowie, których poznaliśmy wcześniej — Eva, Matt, Olivia — wracają, lecz z inną energią. Tutaj już nie ma czasu na introspekcje i niedopowiedzenia. Tu wszystko dzieje się szybko, gwałtownie, często na granicy absurdu, ale nigdy bez celu.
Fabuła, choć złożona i wielowarstwowa, zarysowuje się klarownie: Eva, ranna i ścigana, próbuje nie tylko uratować córkę, ale i odkryć, kto naprawdę pociąga za sznurki w makabrycznej grze z udziałem dzieci. Olivia, przetrzymywana przez sektę NYX, z każdą stroną dojrzewa do decyzji, których nie powinno się wymagać od nastolatki. Dziewczynka, która jeszcze niedawno pragnęła tylko pięknych zdjęć na Instagramie i momentu buntu przeciw matczynym zakazom, nagle zostaje zmuszona do konfrontacji z własną naiwnością. A ta konfrontacja boli — dosłownie i metaforycznie.
Najmocniejsze sceny nie są tu wcale te z bronią, wybuchami czy szantażem. Willow Rose, jakby mimochodem, pokazuje kruchość relacji matki i córki. Scena, w której Olivia — przerażona, oszukana, poniżona — wypowiada szeptem słowa: „Mamo, nie spuszczaj mnie nigdy więcej z oczu”, zostaje pod skórą na długo. Jest w niej żal, skrucha, ale i echo współczesnej samotności młodych ludzi, którzy — zalani fałszywą troską z ekranów — tracą z oczu tych, którzy kochają ich naprawdę.
Zarysowana intryga sięga daleko: aż po struktury sekt, internetowe rynki niewolników, fałszywe tożsamości, organizacje charytatywne z brudnymi sekretami i policjantów, którym bardziej zależy na wynikach niż na prawdzie. Ale i tu Rose nie pozwala sobie na prostacki podział na dobro i zło. Większość bohaterów nosi w sobie ambiwalencję. Nie ma tu krystalicznych ofiar ani jednoznacznych oprawców. Nawet Eva — która teoretycznie jest „tą dobrą” — popełnia błędy, zawodzi, ryzykuje życiem innych, by ratować własną córkę. Czy to heroizm? Czy może tylko instynkt samozachowawczy matki, która wie, że bez Olivii nie zostałoby z niej nic, prócz pustej skorupy?
To właśnie te pęknięcia czynią Nigdy w życiu książką więcej niż tylko sensacyjną. Owszem, są tu pościgi, zamachy, broń chemiczna, zamaskowani oprawcy, bunkry i podwójne tożsamości. Ale wszystko to jest osadzone w historii o głębokim kryzysie zaufania — do systemu, do bliskich, do samego siebie. Rose, choć operuje stylem szybkim, momentami wręcz filmowym, potrafi uderzyć celnie w nerw społeczny: samotność młodych ludzi, instytucjonalną ślepotę, rozpad rodziny, wtórną wiktymizację ofiar.
Czy książka ma słabsze momenty? Owszem. Coraz bardziej rozbudowana relacja Evy z Mattem traci impet i chwilami przypomina dramatyczną telenowelę — pełną oskarżeń, półsłówek i niepotrzebnych uniesień. Rose bywa też zbyt dosłowna tam, gdzie cisza powiedziałaby więcej. Niektóre dialogi brzmią jak rozpisane pod serial, nie pod prozę: są efektowne, ale pozbawione głębi. I choć tempo fabularne przypomina jazdę bez trzymanki, czytelnik czasem łapie się na tym, że chciałby przystanąć, odetchnąć i po prostu… poczuć.
A jednak trudno tę książkę odłożyć. Bo Nigdy w życiu to nie jest tylko historia o porwaniu i zemście. To również opowieść o winie i odkupieniu, o tym, jak łatwo jest przegapić moment, w którym dziecko przestaje być dzieckiem, a staje się kimś, kogo trzeba chronić przed światem — i przed samym sobą. Rose nie oszczędza swoich postaci. Nie daje im taryfy ulgowej. Każdy musi zapłacić za błędy: czy to kulą, zdradą, samotnością czy strachem przed utratą tego, co najważniejsze.
Na tle innych thrillerów psychologicznych ta książka wyróżnia się odwagą w eksplorowaniu tematów niewygodnych. Przemoc wobec dzieci, manipulacje sekt, kryzys moralny w służbach — to nie są motywy, które da się zgrabnie ująć w jedno zdanie. A jednak Rose je podejmuje i, co więcej, potrafi połączyć w jedną, spójną narrację.
Czytelnik nie dostaje tu komfortu. Nie otrzymuje jednoznacznych odpowiedzi, nie czuje się bezpiecznie. Bo ta powieść nie została napisana po to, by koiła. Ona ma niepokoić, irytować, zmuszać do zadawania pytań. I jeśli przy okazji wciąga bez reszty — cóż, tym lepiej dla niej, gorzej dla planów na wieczór.
Eva Rae Thomas pozostaje bohaterką niejednoznaczną, bardziej zranioną niż silną, bardziej upartą niż bohaterską. I właśnie dlatego da się ją lubić. Bo nie udaje, że wszystko wie. Bo działa nie z pobudek ideowych, ale z bardzo osobistego strachu. Bo gdy już traci grunt pod nogami, trzyma się tej jednej rzeczy, która jeszcze ją ocala — miłości do córki.
Willow Rose pokazuje w Nigdy w życiu, że największe dramaty nie rozgrywają się w piwnicach, na stacjach metra czy w luksusowych hotelach. One dzieją się w głowie — w momencie, gdy dziewczynka zrozumie, że nie może cofnąć tego, że zaufała niewłaściwej osobie. Gdy matka przestaje być detektywem i zamienia się w wilczycę. I gdy czytelnik, niechby i sceptyczny, łapie się na tym, że z każdą stroną boi się bardziej.
Nie, to nie jest książka, która nadaje się do czytania na luzie. Ale jeśli szukasz thrillera, który mówi nie tylko o zbrodni, ale też o jej konsekwencjach — w psychice, w społeczeństwie, w rodzinie — to lektura obowiązkowa.
A jeśli jeszcze pamiętasz zakończenie Rozliczeń i ten niepokój, z jakim śledziło się zniknięcie Olivii… cóż, Nigdy w życiu to emocjonalna kontynuacja, na którą — choć trudno się do tego przyznać — podświadomie czekaliśmy.
Odkryj więcej z Zbrodnie na widelcu
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
